niedziela, 29 września 2013

Od Sabine CD Colette

Wbiegłam po schodach do oranżerii. Wciągnęłam do płuc przesycone zapachem kwiatów powietrze. Powinnam teraz iść na zajęcia z magii zaawansowanej, ale jakoś mi się nie śpieszy. Usiadłam na ławce i zaczęłam głaskać znajdującego się na niej kota.
- Wiesz kotku, coś się ze mną dzieje... Na zajęciach i w ogóle, no i teraz muszę chodzić na te zajęcia, ale i tak ty nic nie rozumiesz.
Nagle stało się coś niezwykłego. Kot zamienił się w dziewczynę!
- Tylko bez takich! - krzyknęła na mnie - Co ty sobie myślisz? To, że jestem pół-kotem, nie znaczy, że nic nie rozumiem! - wyglądała na zdziwioną. Ja pewnie nie wyglądałam lepiej.
- Ja... nie wiedziałam... Że ty... - próbowałam coś skleić, ale język odmawiał mi posłuszeństwa.
- Że jestem zmiennokształtna? Nie martw się, wiele ludzi tego nie wie.
- Byłaś słodkim kotem - uśmiechnęłam się żartobiwie i poczułam czyjąś zimną dłoń na moim ramieniu. Oczy dziewczyny zrobiły się wielkie jak spodki. Przez to całe zamieszanie, nie zauważyłam, jak ktoś do mnie podchodzi. Odwróciłam się i ujrzałam te straszne oczy.
- Proszę, proszę... Kogo my tu mamy - pokręcił głową Elandiel - nie przyszłaś na zajęcia zwrócił się do mnie.
- Ja...
- Nie obchodzi mnie to! - Krzyknął tak głośno, że było go pewnie słychać w promieniu wielu kilometrów od Instytutu. - Zwracam się także do Pani, pannno Mysthic. Obie pójdziecie ze mną - chwycił mnie za ramię i mocno szarpnął
 
 < Co teraz Collette? >



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz